24 Godziny Męki za DNM

Drodzy Duchowi Niewolnicy Maryi!

Zapraszamy Was do zapoznania się ze świadectwem Angeliki, która w naszej Wspólnocie Duchowych Niewolników Maryi jest odpowiedzialna za modlitwę. Przez jej serce Maryja pragnie zwrócić się do każdego z nas, abyśmy przyjęli zachętę do włączenia się w otoczenie troską tych z nas, którzy najbardziej niedomagamy w naszej odpowiedzi na udzieloną nam bezcenną łaskę oddania się Jezusowi i Maryi w świętą niewolę miłości…   

Widzę w swoim życiu jak Maryja poucza mnie o sprawach, których wagi wcześniej nie rozumiałam, i jak wiele cierpliwości ma do mnie w pomaganiu mi w przechodzeniu od tego, co byle jakie, zaniedbane czy połowiczne do tego, co piękniejsze.  Wprowadza mnie w różne trudne sytuacje i uczy, pokazuje, że mogę wymagać od siebie dużo więcej niż mi by się samej wydawało. Niestety doświadczam też obszarów lub momentów we mnie, w których wypływa ze mnie połowiczność, letniość i zadawalanie się przyjemnym lub łatwym tu i teraz, gdy nie wybieram zaparcia się siebie, nie ma walki, nie ma pragnień ani woli, by kochać miłością, która kosztuje, to brak żaru gorliwości w miłości (skąd go zaczerpnąć?), kiedy nie chcę się wysilić, nie mam do tego motywacji, kiedy nie podejmuję walki duchowej, więc mi nie jest mi nawet szczególnie trudno. Bywa ten drugi stan we mnie, on jest też prawdą o mnie – to jest moja nędza, która sprawia, że uważam się za niegodną bycia nazwaną „niewolnikiem Maryi”. A gdy otwieram Traktat i czytam choćby dwa zdania, dowiaduję się jak przepiękna jest Maryja oraz jaki piękny może być człowiek idący z Maryją i jak wielka jest miłość Jej do mnie, zostałam zaproszona do przemiany tej mojej nędzy w piękno, w świętość. Skoro Maryja mną się nie brzydzi i z cierpliwością „okopuje i okłada nawozem” (Łk, 13, 8), żebym wydała owoc, to ja będę błagać Ją i Was, i Jej Syna przez Jego bolesną Mękę o to, żebym żyła PEŁNIĄ Doskonałego Nabożeństwa do NMP. Muszę uciekać z tego „pośrodku” pomiędzy Maryją a szatanem, ponieważ pomiędzy – w tym środku nie ma nic dobrego i maryjnego, jest to przestrzeń, w której zły duch chce mnie przyciągnąć do swoich pokus. Muszę więc być radykalna w życiu zawierzeniem, skoro jeszcze nie jestem i przez spowiedź ucinać każdą połowiczność. Muszę i chcę regularnie czytać Traktat, chociażby po dwa zdania, ale tak, by starać się nimi żyć. Muszę i chcę bardzo wyprosić u Maryi, wyżebrać, sposób na przejście od tych obszarów, które pozostają we mnie letnie do pożaru miłości, która wie, że jeśli ma być prawdziwa to musi kosztować, i z radością, a nie ociąganiem się podejmuje te koszty. Będę żebrać, będę błagać i postaram się kolejne rekolekcje 33-dniowe przed odnowieniem mojego aktu zawierzenia przeżyć na kolanach, walcząc i ufając, a nie odpuszczając sobie w czymkolwiek walkę i ufność. Jezus obiecał rozważającym Jego Mękę, zwycięstwo nad słabością, nad pokusami, będę Go trzymać za Słowo. W wielu obszarach doświadczam przemiany mojej nędzy w piękno i miłość, wiem wtedy, że to nie ze mnie! Maryja pomaga mi, stawiając na mojej drodze różne osoby, które czasami – szczerze mówiąc – zawstydzają mnie swoim przykładem i pobudzają do nawracania się, bo zrozumieli już coś, co ja dopiero zaczynam rozumieć… Jestem wdzięczna, gdy zaczynam rozumieć 🙂 

Maryja jest taka kochana, taka wspaniała! Od czasu zawierzenia Jej mojego życia doświadczam bardzo wyraźnego prowadzenia, układania wydarzeń. Ona jakby układa moje życie w pewne okresy, a w każdym z nich, czym innym się zajmuje. * To Maryja doprowadziła do tego, że doświadczałam codziennie przez dwa lata, że w mocy Eucharystii jestem zdolna, a raczej Jezus jest we mnie zdolny czynić pewne rzeczy bardzo, bardzo trudne dla mnie, po ludzku niemożliwe i dlatego piękne, czynione z miłości – bo „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”. Wejście w to moje małe ukrzyżowanie dawało mi za każdym razem taką radość, która usuwała wszelki smutek, zmęczenie dniem i jakby resetowała wszystkie złe myśli. Cuda Maryi… Chwała Jezusowi w Eucharystii! * Dzięki Maryi jestem coraz bardziej wolna, doświadczyłam uwolnienia od przywiązania do mojej pracy, która wcześniej nadmiernie absorbowała moją uwagę, myśli i czas. Maryja mnie od tego uwolniła – a czas, który w ten sposób odzyskałam, stał się czasem z Bogiem. Nie zamieniłabym się nigdy z powrotem:) * Mój krzyż, który kiedyś mnie upokarzał i przygnębiał, stał się moją radością, okazał się zabezpieczeniem, które otrzymałam od Boga, abym Go nie zgubiła – i teraz jestem za niego wdzięczna! * W pracy przestało mi zależeć na certyfikatach, wystarczą mi umiejętności. * Dużo mniej pracuję, mniej zarabiam, ale nawet nie pamiętam ile – nie ma to znaczenia, a nic mi nie brakuje, Maryja daje mi wszystko. Jakiś czas temu bardzo schudłam w krótkim okresie czasu, choć nie planowałam – to był „czas pokutny”, tak bym to nazwała, który też Maryja zorganizowała, przypomniawszy mi zapomniany niezadośćuczyniony grzech z przeszłości i dając odwagę do naprawienia pewnych spraw i łaskę postu i pokuty – i tak wyszło, że cała moja szafa stała się nieużyteczna. Wtedy zaczęłam dostawać różne ubrania od różnych osób, a ktoś oddał mi nawet całą szafę swoich ubrań, które stały się na niego za duże i zrozumiałam, że nie potrzebuję sobie kupować odzieży – Maryja widocznie chce mnie ubierać, więc niech tak będzie:) Dba o wszystko, od rajstop po płaszcz:) Ostatnio zaczęłam dostawać coraz więcej niebieskich ubrań:) Nie potrzebuję też nic prawie kupować – tak Bóg we mnie uczynił – bo rzeczy, które wcześniej wydawały mi się potrzebne, teraz nie mają znaczenia, bo mam wszystko w Bogu:) (choć nadal mam problem z jedzeniem, tzn. z postem, ale Ona bardzo mi pomaga i mądrze prowadzi, i bardzo dużo już przeszłyśmy). * Maryja „zorganizowała” też dla mnie czas, w którym Jezus uwalniał mnie od zazdrości i skupienia na sobie. Z tym drugim jeszcze dużo przed nami…;) To był okres, w którym doświadczyłam, że choćbym chciała, nic nie mogę z siebie dać w pewnym obszarze, a inni – wprost przeciwnie. Najpierw wyszła ze mnie zazdrość i utrata pewności siebie. Jezus ucinał to każdorazowo spowiedzią. I wkrótce zobaczyłam, jak bardzo mogę się cieszyć pięknem i dobrem, które mogą dać inni, a ja mogę pozostać na zewnątrz „taką malutką, bez znaczenia”, ale wewnątrz – mogę prosić Maryję o błogosławieństwo w tej sprawie, a Jej błogosławieństwo więcej przecież znaczy niż znaczyłaby moja najlepsza umiejętność i talent! Poza tym Maryja mnie pouczyła, że wielkość czynu mierzy się intencją, a nie tym, co widoczne. Uczyła mnie szczerze cieszyć się, gdy ktoś otrzymuje dobro, nawet jeśli to dobro nie pochodzi ode mnie, bo nie jestem w stanie go dać, tylko od kogoś drugiego. * Maryja pokazuje mi moje błędy w tym jak traktuję drugiego człowieka oraz Boga.  Ostatnio dała mi łaskę zrozumienia, że „Bóg jest godzien wszelakiej miłości, poszanowania, chwały, uczciwości” – zrozumiałam to nagle w trakcie śpiewanej w kościele pieśni – od tego czasu wiem, jaki jest sens pobożnej postawy w trakcie Mszy Świętej – Bóg jest godzien, żebym stała przed Nim inaczej niż np. w autobusie, z godnością. * Ta ukochana Mama przede wszystkim doprowadziła mnie do Swojego Syna, odkrycia szaleństwa Jego miłości – zwłaszcza dając mi do rozważania Godziny Męki, o których Wam piszę. Niepojęty Jej Syn – nie mógł się doczekać krzyża, żeby tylko móc mnie, nas, upiększyć, byśmy umieli kochać. * Maryja działa w najzwyklejszej codzienności, a także na tak głębokim poziomie mnie i dociera do tak osobistych i głębokich spraw, żeby je poukładać, że trudno to wypowiedzieć słowami w mailu… Czuję się jak chusteczka przez Nią wyszywana, ona sobie na niej haftuje, co chce i co jest w Jej oczach piękne, usuwając cierpliwie moje poplątane nitki. Nie jestem w stanie wypowiedzieć wszystkiego, co Ona uczyniła przez 3 lata od mojego Jej zawierzenia się… BOGU I MARYI NIECH BĘDĄ DZIĘKI!

Doświadczając więc swojej nędzy i działającej w niej Łaski Bożej, przychodzącej przez Maryję, chcę Was zaprosić do modlitwy o to, abyśmy my wszyscy, niewolnicy Maryi, także Ci, którzy złożyli AKT ZAWIERZENIA nie do końca świadomi, że oznacza on rzeczywiste oddanie życia, abyśmy wszyscy żyli pełnią Doskonałego Nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny. 

Być może są wśród nas osoby, które złożyły AKT ODDANIA SIĘ W NIEWOLĘ MIŁOŚCI JEZUSOWI PRZEZ MARYJĘ, ale nim w ogóle nie żyją. Może zrobiły to nie do końca świadomie. Maryja bardzo kocha te swoje dzieci, ale myślę, że też z pewnym smutkiem czeka na ich rzeczywistą niewolę miłości…

Poszukujemy więc 24 osób chętnych do pomocy Maryi poprzez modlitwę za te osoby. Zapraszam do złożenia daru czasu i modlitwy w tej intencji poprzez codzienne rozważanie przez każdą z 24 osób jednej Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa (Luizy Piccaretty, Małej Córeczki Woli Bożej) przez czas 60 minut w okresie 33 dni (każdego dnia będzie to inna, kolejna godzina Męki wg otrzymanego od nas schematu). Modlimy się na kolanach, o dowolnej wybranej przez siebie porze dnia/nocy. Pozwalamy Panu uczynić resztę.

Jezus powiedział do św. siostry Faustyny: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej Męki, większą zasługę ma aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi, rozważanie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia radość.”  „Te Godziny są porządkiem Wszechświata i utrzymują Niebo i ziemię w harmonii, powstrzymując Mnie przed rozbiciem świata na kawałki. (…) A gdy dusze odprawiają te Godziny Męki czuję, że Moje Życie jest odtwarzane. Jakże stworzenie może otrzymać jakiekolwiek dobro, jeśli nie za sprawą tych Godzin? Dlaczego w to wątpisz? Sprawa nie jest twoja, lecz Moja.” (Jezus do Luizy Piccaretty).

Luiza Piccaretta, gdy była proszona przez Maryję, aby się modliła, odpowiedziała: „Matko, proszę, módlmy się razem, bo nie wiem, jak mam się modlić”. Wtedy NMP powiedziała: „Modlitwa najskuteczniejsza dla Serca Mojego Syna, która łagodzi Go najbardziej, to taka, kiedy stworzenie przyoblecze się w to, co On sam uczynił i przecierpiał, oddając to wszystko stworzeniu, jako prezent. (…) To niezwykłe widowisko wzruszy Go tak, że nie będzie wiedział jak odmówić czegokolwiek duszy ubranej w Jego własny strój. Och, jakże mało stworzenia wiedzą jak używać darów, które im dał Mój Syn! Takie były Moje modlitwy, jakimi się modliłam na ziemi i jakimi modlę się w Niebie.”

Włączenie się w to dzieło miłości do naszych Braci i Sióstr jest tak naprawdę bezcennym darem od Jezusa przez Maryję dla nas samych. Jezus obiecał: jeśli Godziny Męki będzie rozważał grzesznik, to otrzyma łaskę nawrócenia; jeśli jest to ktoś niedoskonały, to osiągnie doskonałość; ktoś, kto ulega pokusom, odniesie zwycięstwo; człowiek cierpiący znajdzie w tych Godzinach siłę, lekarstwo i pocieszenie; jeśli jego dusza jest słaba i nędzna, to znajdzie duchowe zwierciadło, w którym nieustannie będzie się przeglądał, aby stać się podobnym do Jezusa, naszego wzoru.

Na koniec kilka słów z traktatu św. Ludwika: „Ponieważ istota tego nabożeństwa tkwi we wnętrzu człowieka, które ma zostać przez nie ukształtowane, nie znajdzie ono jednakowego u wszystkich zrozumienia: jedni zatrzymają się na tym, co jest w nim zewnętrzne i nie pójdą dalej – tych będzie najwięcej. Inni zaś, nieliczni, wnikną do jego wnętrza, ale wstąpią tylko na pierwszy stopień. Któż wstąpi na drugi stopień? Kto dojdzie do trzeciego? Kto wreszcie wytrwa na nim? (…) Duch Święty sam poprowadzi wierną duszę, by postępowała z cnoty w cnotę, z łaski w łaskę, ze światła w światło, aż do przeistoczenia się jej w Jezusa Chrystusa, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.”

Osoby, które chcą włączyć się do tego dzieła, prosimy o zgłoszenie swojego zobowiązania na adres: 33dni.modlitwa@gmail.com. Rozpoczynamy modlitwę 22.11.2019, tak żeby zakończyć w wigilię Bożego Narodzenia. Zgłoszenia przyjmujemy do 21.11. 2019. W odpowiedzi prześlemy szczegółowe informacje oraz treść Godzin Męki.

Z Jezusem i Maryją!

Angelika

Wspólnota Duchowych Niewolników Maryi
AD IESUM PER MARIAM