24 Godziny Męki (Luiza Piccarreta)

Zapraszamy na rekolekcje kontemplacyjne
Wspólnoty Duchowych Niewolników Maryi

„24 GODZINY SŁUŻBY MIŁOŚCI”

SZCZEGÓŁY >>>kliknij w link

 

24 Godziny Męki okładka

 

Mamy dla Was ważną lekturę duchową na Wielki Post 2020 r. i nie tylko.
To podręcznik formacyjny dla oddanych Jezusowi i Maryi w świętą niewolę Miłości.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
i Maryja, Matka Jego, bo jest godna tego!

Jesteśmy Wspólnotą Duchowych Niewolników Maryi AD IESUM PER MARIAM, oddanych
Matce Najświętszej w Niewolę Miłości wg nauki św. Ludwika M. Grignion de Montfort. Oddani Maryi na własność, przez Nią prowadzeni, by na nowo i w pełni odnaleźć Jezusa; przez Nią kształtowani, by zostać przeobrażonym w Jezusa, Syna Bożego, który został Jej Synem dla zbawienia świata!

Od 2016 r. nasza Wspólnota prowadzi w różnych parafiach dla grup wiernych rekolekcje „33 DNI AD IESUM PER MARIAM” przygotowujące do oddania się Maryi w macierzyńską
niewolę miłości. Książkę tę złożyliśmy do druku w czasie prowadzenia równolegle kolejnych edycji (30, 31 i 32) 33-dniowych rekolekcji dla 733 wiernych przygotowujących się do złożenia lub odnowienia uroczystego Aktu Ofiarowania Panu Jezusowi przez ręce Maryi w Święto Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 2020 r.: w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Warszawie-Ursusie, w Kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Ostrowi Mazowieckiej oraz w Sanktuarium św. Ojca Pio w Warszawie-Gocławiu.

W naszej Wspólnocie Duchowych Niewolników Maryi jest już ponad sześć tysięcy osób, które przeszły z nami te szczególne rekolekcje i oddały się w Świętą Niewolę Miłości.
Wielkim darem Maryi dla nas, prowadzącym nas do zachwytu tym, jak zostaliśmy umiłowani przez naszego Pana i sposobem, którym Maryja się posługuje, aby nas formować dla swojego Syna są dla wielu z nas 24 Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa Luizy Piccarrety.

Sługa Boża Luiza Piccarreta (ur. 23 kwietnia 1865 r. zm. 4 marca 1947 r.) posiada i przekazuje nam cenny skarb: Mękę Jezusa, którą Jezus w niej przeżywa. We włoskim oryginale, IV wydaniu tego dzieła, pod redakcją św. Hanniballa Marii di Francia (spowiednika Luizy), jest informacja, zawarta we wstępie, że Luiza, po ponad 30-latach codziennej nieustannej kontemplacji i współdzieleniu Męki Jezusa, w posłuszeństwie spowiednikowi, napisała 24 Godziny Meki Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jakiś czas później powstały Rozważania i praktyki modlitewne (Praktyki i refleksje), jako dodatek do Godzin Męki.

Wielu świadków zrelacjonowało, że św. Hannibal M. di Francia, który cieszył się dużym
zaufaniem ze strony papieża Piusa X, pewnego dnia przybył do domu Luizy szczególnie
zadowolony i powiedział, że zawiózł książkę Ojcu Świętemu. Papież chciał, aby mu przeczytał fragment tekstu. Przeczytał więc Godzinę dotyczącą ukrzyżowania. W pewnym momencie Papież przerwał mu, mówiąc: „Nie tak, Ojcze, ale trzeba czytać na klęczkach. To Jezus Chrystus przemawia”.

W życiu oddaniem Jezusowi przez Maryję, bardzo ważną jest dla nas duchowa formacja. W tym celu staramy się o to, aby wszystkie teksty, z których korzystamy były pierwotnym „źródłem”. W przypadku Godzin Męki weryfikowaliśmy, które z dostępnych, a istotnie różniących się tłumaczeń, jest wierne pismom Luizy Piccarrety. Poniższa publikacja jest opracowaną przez nas wersją, uwzględniającą z jednej strony wiernie przetłumaczone fragmenty dostępne na stronie www.WolaBoza.org, z drugiej zaś zawierającą dodatkowe fragmenty obecne w oryginale. Pragniemy umożliwić wszystkim duchowym niewolnikom Maryi dostęp do tego źródła łask.

W naszym życiu oddaniem Jezusowi i Maryi w niewolę miłości, pragniemy przede wszystkim, by Jezus został poznany i by otrzymał godną odpowiedź na Swoją niepojętą Miłość. Wierzymy, że rozważając Mękę Pańską nabędziemy w naszych sercach pragnienie, gotowość i zgodę na upodobnienie się do Ukrzyżowanego. Widzimy tę możliwość w rozpowszechnianiu Godzin Jego Męki (o co On sam też prosił) również wszędzie tam, gdzie są dusze pragnące włączyć się do tych rozważań.

„Błogosławiony Jezus ma tak wielkie upodobanie w rozważaniu tych Godzin, że pragnąłby, aby choć jeden ich egzemplarz trafił do każdego miasta czy wioski, by Godziny były tam odprawiane. Wówczas odczuwałby te wszystkie akty wynagradzające tak jakbyśmy odtwarzali Jego własny głos i Jego własne modlitwy, jakie zanosił do Ojca przez dwadzieścia cztery godziny Swojej bolesnej Męki. I wydaje mi się, że Jezus dał mi do zrozumienia, że gdyby tak było za sprawą pewnych dusz w każdym kraju czy miejscowości, to sprawiedliwość Boża zostałaby choć w części udobruchana i choć częściowo powstrzymane i złagodzone Jej bicze w tym smutnym czasie rzezi i rozlewu krwi.

(…) Celem tych Godzin Męki Pańskiej jest nie tylko opowiedzenie historii Męki, bo jest bardzo dużo książek na ten święty temat i nie potrzeba było pisać kolejnej. Celem jest akt zadośćuczynienia, gdy łączymy się z wieloma momentami Męki Pana Jezusa, wśród wszelkich zniewag, z Nim razem podejmując odpowiedni akt zadośćuczynienia za nie, naprawiając prawie wszystko to, co ludzie Mu zawinili. Dlatego znajdują się w tych Godzinach różne sposoby zadośćuczynienia. To znaczy: raz błogosławimy, raz współczujemy, innym razem wysławiamy, jeszcze innym pocieszamy cierpiącego Jezusa, to znów wynagradzamy, błagamy, modlimy się i prosimy.

(…) [Oto] owoce, zasługi i obietnice Jezusa dla każdego, kto będzie rozważał owe Godziny Męki: Wierzę, że jeśli będzie rozważał je grzesznik, otrzyma łaskę nawrócenia; niedoskonały, osiągnie doskonałość; kto ulega pokusom, odniesie zwycięstwo; człowiek cierpiący znajdzie w tych Godzinach siłę, lekarstwo i pocieszenie, a jeśli jego dusza jest słaba i nędzna, znajdzie duchowe zwierciadło, w którym nieustannie będzie się przeglądał, aby stać się pięknym i podobnym do Jezusa, naszego wzoru.” – pisze Luiza Piccarreta.

„Córko Moja, kto stale rozmyśla nad Moją Męką, tworzy zdrój w swoim sercu i im
więcej o niej rozmyśla, tym bardziej zdrój ten się powiększa. A jako że wody
wytryskujące są wodami wspólnymi dla wszystkich, tak samo i ten zdrój Mojej Męki,który kształtowany jest w sercu, służy dla dobra duszy, ku Mojej Chwale i dla dobrastworzeń.”

„Nie jest możliwe nauczenie się prawdziwej pokory i osiągnięcie autentycznej świętości bez ciągłego rozważania Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Boleści Serca Jego Najświętszej Matki Maryi” – św. siostra Faustyna Kowalska.

Jezu, bądź umiłowany! Przez wszystkich, których umiłowałeś! Amen.
Maryjo doprowadź wszystkich do Twego Syna, zanurz w Ranie Jego Najświętszego Serca i zjednocz nas w pocieszaniu Osamotnionej Miłości. Amen.

Wspólnota Duchowych Niewolników Maryi

KIM JEST LUIZA?

24 Godziny Męki okładka

 

*  *  *  *  *

ŚWIADECTWO

Zapraszamy Was do zapoznania się ze świadectwem Angeliki, która w naszej Wspólnocie Duchowych Niewolników Maryi jest odpowiedzialna za modlitwę. Przez jej serce Maryja pragnie zwrócić się do każdego z nas, abyśmy przyjęli zachętę do włączenia się w otoczenie troską tych z nas, którzy najbardziej niedomagamy w naszej odpowiedzi na udzieloną nam bezcenną łaskę oddania się Jezusowi i Maryi w świętą niewolę miłości…   

Widzę w swoim życiu jak Maryja poucza mnie o sprawach, których wagi wcześniej nie rozumiałam, i jak wiele cierpliwości ma do mnie w pomaganiu mi w przechodzeniu od tego, co byle jakie, zaniedbane czy połowiczne do tego, co piękniejsze.  Wprowadza mnie w różne trudne sytuacje i uczy, pokazuje, że mogę wymagać od siebie dużo więcej niż mi by się samej wydawało. Niestety doświadczam też obszarów lub momentów we mnie, w których wypływa ze mnie połowiczność, letniość i zadawalanie się przyjemnym lub łatwym tu i teraz, gdy nie wybieram zaparcia się siebie, nie ma walki, nie ma pragnień ani woli, by kochać miłością, która kosztuje, to brak żaru gorliwości w miłości (skąd go zaczerpnąć?), kiedy nie chcę się wysilić, nie mam do tego motywacji, kiedy nie podejmuję walki duchowej, więc mi nie jest mi nawet szczególnie trudno. Bywa ten drugi stan we mnie, on jest też prawdą o mnie – to jest moja nędza, która sprawia, że uważam się za niegodną bycia nazwaną „niewolnikiem Maryi”. A gdy otwieram Traktat i czytam choćby dwa zdania, dowiaduję się jak przepiękna jest Maryja oraz jaki piękny może być człowiek idący z Maryją i jak wielka jest miłość Jej do mnie, zostałam zaproszona do przemiany tej mojej nędzy w piękno, w świętość. Skoro Maryja mną się nie brzydzi i z cierpliwością „okopuje i okłada nawozem” (Łk, 13, 8), żebym wydała owoc, to ja będę błagać Ją i Was, i Jej Syna przez Jego bolesną Mękę o to, żebym żyła PEŁNIĄ Doskonałego Nabożeństwa do NMP. Muszę uciekać z tego „pośrodku” pomiędzy Maryją a szatanem, ponieważ pomiędzy – w tym środku nie ma nic dobrego i maryjnego, jest to przestrzeń, w której zły duch chce mnie przyciągnąć do swoich pokus. Muszę więc być radykalna w życiu zawierzeniem, skoro jeszcze nie jestem i przez spowiedź ucinać każdą połowiczność. Muszę i chcę regularnie czytać Traktat, chociażby po dwa zdania, ale tak, by starać się nimi żyć. Muszę i chcę bardzo wyprosić u Maryi, wyżebrać, sposób na przejście od tych obszarów, które pozostają we mnie letnie do pożaru miłości, która wie, że jeśli ma być prawdziwa to musi kosztować, i z radością, a nie ociąganiem się podejmuje te koszty. Będę żebrać, będę błagać i postaram się kolejne rekolekcje 33-dniowe przed odnowieniem mojego aktu zawierzenia przeżyć na kolanach, walcząc i ufając, a nie odpuszczając sobie w czymkolwiek walkę i ufność. Jezus obiecał rozważającym Jego Mękę, zwycięstwo nad słabością, nad pokusami, będę Go trzymać za Słowo. W wielu obszarach doświadczam przemiany mojej nędzy w piękno i miłość, wiem wtedy, że to nie ze mnie! Maryja pomaga mi, stawiając na mojej drodze różne osoby, które czasami – szczerze mówiąc – zawstydzają mnie swoim przykładem i pobudzają do nawracania się, bo zrozumieli już coś, co ja dopiero zaczynam rozumieć… Jestem wdzięczna, gdy zaczynam rozumieć 🙂

Maryja jest taka kochana, taka wspaniała! Od czasu zawierzenia Jej mojego życia doświadczam bardzo wyraźnego prowadzenia, układania wydarzeń. Ona jakby układa moje życie w pewne okresy, a w każdym z nich, czym innym się zajmuje. * To Maryja doprowadziła do tego, że doświadczałam codziennie przez dwa lata, że w mocy Eucharystii jestem zdolna, a raczej Jezus jest we mnie zdolny czynić pewne rzeczy bardzo, bardzo trudne dla mnie, po ludzku niemożliwe i dlatego piękne, czynione z miłości – bo „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”. Wejście w to moje małe ukrzyżowanie dawało mi za każdym razem taką radość, która usuwała wszelki smutek, zmęczenie dniem i jakby resetowała wszystkie złe myśli. Cuda Maryi… Chwała Jezusowi w Eucharystii! * Dzięki Maryi jestem coraz bardziej wolna, doświadczyłam uwolnienia od przywiązania do mojej pracy, która wcześniej nadmiernie absorbowała moją uwagę, myśli i czas. Maryja mnie od tego uwolniła – a czas, który w ten sposób odzyskałam, stał się czasem z Bogiem. Nie zamieniłabym się nigdy z powrotem:) * Mój krzyż, który kiedyś mnie upokarzał i przygnębiał, stał się moją radością, okazał się zabezpieczeniem, które otrzymałam od Boga, abym Go nie zgubiła – i teraz jestem za niego wdzięczna! * W pracy przestało mi zależeć na certyfikatach, wystarczą mi umiejętności. * Dużo mniej pracuję, mniej zarabiam, ale nawet nie pamiętam ile – nie ma to znaczenia, a nic mi nie brakuje, Maryja daje mi wszystko. Jakiś czas temu bardzo schudłam w krótkim okresie czasu, choć nie planowałam – to był „czas pokutny”, tak bym to nazwała, który też Maryja zorganizowała, przypomniawszy mi zapomniany niezadośćuczyniony grzech z przeszłości i dając odwagę do naprawienia pewnych spraw i łaskę postu i pokuty – i tak wyszło, że cała moja szafa stała się nieużyteczna. Wtedy zaczęłam dostawać różne ubrania od różnych osób, a ktoś oddał mi nawet całą szafę swoich ubrań, które stały się na niego za duże i zrozumiałam, że nie potrzebuję sobie kupować odzieży – Maryja widocznie chce mnie ubierać, więc niech tak będzie:) Dba o wszystko, od rajstop po płaszcz:) Ostatnio zaczęłam dostawać coraz więcej niebieskich ubrań:) Nie potrzebuję też nic prawie kupować – tak Bóg we mnie uczynił – bo rzeczy, które wcześniej wydawały mi się potrzebne, teraz nie mają znaczenia, bo mam wszystko w Bogu:) (choć nadal mam problem z jedzeniem, tzn. z postem, ale Ona bardzo mi pomaga i mądrze prowadzi, i bardzo dużo już przeszłyśmy). * Maryja „zorganizowała” też dla mnie czas, w którym Jezus uwalniał mnie od zazdrości i skupienia na sobie. Z tym drugim jeszcze dużo przed nami…;) To był okres, w którym doświadczyłam, że choćbym chciała, nic nie mogę z siebie dać w pewnym obszarze, a inni – wprost przeciwnie. Najpierw wyszła ze mnie zazdrość i utrata pewności siebie. Jezus ucinał to każdorazowo spowiedzią. I wkrótce zobaczyłam, jak bardzo mogę się cieszyć pięknem i dobrem, które mogą dać inni, a ja mogę pozostać na zewnątrz „taką malutką, bez znaczenia”, ale wewnątrz – mogę prosić Maryję o błogosławieństwo w tej sprawie, a Jej błogosławieństwo więcej przecież znaczy niż znaczyłaby moja najlepsza umiejętność i talent! Poza tym Maryja mnie pouczyła, że wielkość czynu mierzy się intencją, a nie tym, co widoczne. Uczyła mnie szczerze cieszyć się, gdy ktoś otrzymuje dobro, nawet jeśli to dobro nie pochodzi ode mnie, bo nie jestem w stanie go dać, tylko od kogoś drugiego. * Maryja pokazuje mi moje błędy w tym jak traktuję drugiego człowieka oraz Boga.  Ostatnio dała mi łaskę zrozumienia, że „Bóg jest godzien wszelakiej miłości, poszanowania, chwały, uczciwości” – zrozumiałam to nagle w trakcie śpiewanej w kościele pieśni – od tego czasu wiem, jaki jest sens pobożnej postawy w trakcie Mszy Świętej – Bóg jest godzien, żebym stała przed Nim inaczej niż np. w autobusie, z godnością. * Ta ukochana Mama przede wszystkim doprowadziła mnie do Swojego Syna, odkrycia szaleństwa Jego miłości – zwłaszcza dając mi do rozważania Godziny Męki, o których Wam piszę. Niepojęty Jej Syn – nie mógł się doczekać krzyża, żeby tylko móc mnie, nas, upiększyć, byśmy umieli kochać. * Maryja działa w najzwyklejszej codzienności, a także na tak głębokim poziomie mnie i dociera do tak osobistych i głębokich spraw, żeby je poukładać, że trudno to wypowiedzieć słowami w mailu… Czuję się jak chusteczka przez Nią wyszywana, ona sobie na niej haftuje, co chce i co jest w Jej oczach piękne, usuwając cierpliwie moje poplątane nitki. Nie jestem w stanie wypowiedzieć wszystkiego, co Ona uczyniła przez 3 lata od mojego Jej zawierzenia się… BOGU I MARYI NIECH BĘDĄ DZIĘKI!

Doświadczając więc swojej nędzy i działającej w niej Łaski Bożej, przychodzącej przez Maryję, chcę Was zaprosić do modlitwy o to, abyśmy my wszyscy, niewolnicy Maryi, także Ci, którzy złożyli AKT ZAWIERZENIA nie do końca świadomi, że oznacza on rzeczywiste oddanie życia, abyśmy wszyscy żyli pełnią Doskonałego Nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny.

Być może są wśród nas osoby, które złożyły AKT ODDANIA SIĘ W NIEWOLĘ MIŁOŚCI JEZUSOWI PRZEZ MARYJĘ, ale nim w ogóle nie żyją. Może zrobiły to nie do końca świadomie. Maryja bardzo kocha te swoje dzieci, ale myślę, że też z pewnym smutkiem czeka na ich rzeczywistą niewolę miłości…

Zapraszamy więc osoby chętne do pomocy Maryi, poprzez modlitwę za te osoby, do złożenia daru czasu i modlitwy w tej intencji poprzez codzienne rozważanie jednej Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa (Luizy Piccaretty, Małej Córeczki Woli Bożej).

Jezus powiedział do św. siostry Faustyny: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej Męki, większą zasługę ma aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi, rozważanie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia radość.”  „Te Godziny są porządkiem Wszechświata i utrzymują Niebo i ziemię w harmonii, powstrzymując Mnie przed rozbiciem świata na kawałki. (…) A gdy dusze odprawiają te Godziny Męki czuję, że Moje Życie jest odtwarzane. Jakże stworzenie może otrzymać jakiekolwiek dobro, jeśli nie za sprawą tych Godzin? Dlaczego w to wątpisz? Sprawa nie jest twoja, lecz Moja.” (Jezus do Luizy Piccaretty).

Luiza Piccaretta, gdy była proszona przez Maryję, aby się modliła, odpowiedziała: „Matko, proszę, módlmy się razem, bo nie wiem, jak mam się modlić”. Wtedy NMP powiedziała: „Modlitwa najskuteczniejsza dla Serca Mojego Syna, która łagodzi Go najbardziej, to taka, kiedy stworzenie przyoblecze się w to, co On sam uczynił i przecierpiał, oddając to wszystko stworzeniu, jako prezent. (…) To niezwykłe widowisko wzruszy Go tak, że nie będzie wiedział jak odmówić czegokolwiek duszy ubranej w Jego własny strój. Och, jakże mało stworzenia wiedzą jak używać darów, które im dał Mój Syn! Takie były Moje modlitwy, jakimi się modliłam na ziemi i jakimi modlę się w Niebie.”

Włączenie się w to dzieło miłości do naszych Braci i Sióstr jest tak naprawdę bezcennym darem od Jezusa przez Maryję dla nas samych. Jezus obiecał: jeśli Godziny Męki będzie rozważał grzesznik, to otrzyma łaskę nawrócenia; jeśli jest to ktoś niedoskonały, to osiągnie doskonałość; ktoś, kto ulega pokusom, odniesie zwycięstwo; człowiek cierpiący znajdzie w tych Godzinach siłę, lekarstwo i pocieszenie; jeśli jego dusza jest słaba i nędzna, to znajdzie duchowe zwierciadło, w którym nieustannie będzie się przeglądał, aby stać się podobnym do Jezusa, naszego wzoru.

Na koniec kilka słów z traktatu św. Ludwika: „Ponieważ istota tego nabożeństwa tkwi we wnętrzu człowieka, które ma zostać przez nie ukształtowane, nie znajdzie ono jednakowego u wszystkich zrozumienia: jedni zatrzymają się na tym, co jest w nim zewnętrzne i nie pójdą dalej – tych będzie najwięcej. Inni zaś, nieliczni, wnikną do jego wnętrza, ale wstąpią tylko na pierwszy stopień. Któż wstąpi na drugi stopień? Kto dojdzie do trzeciego? Kto wreszcie wytrwa na nim? (…) Duch Święty sam poprowadzi wierną duszę, by postępowała z cnoty w cnotę, z łaski w łaskę, ze światła w światło, aż do przeistoczenia się jej w Jezusa Chrystusa, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.”

Z Jezusem i Maryją!

Angelika

Wspólnota Duchowych Niewolników Maryi
AD IESUM PER MARIAM